niedziela, 30 maja 2010

Niedzielny spacer

Przedstawiam kilka zdjęć z dzisiejszego spaceru z psem. Wędrowałam po okolicach osiedla Magdalena i ulicy Wrońskich w Gorlicach. 
Róża cukrowa - popularna, tradycyjnie sadzona w ogrodach roślina, wykorzystywana w celach kulinarnych oraz jako żywopłot. 
 Widok z ulicy Wrońskich w stronę Taborówki i Maślanej Góry. 
 A to widok z tego samego miejsca w stronę Ropicy Polskiej. W tle Bartnia Góra i Miejska Góra. 
 Kwitnący różanecznik. Szkoda, że nie na mojej działce... Mój dopiero niedawno posadziłam i chyba w tym roku nie zakwitnie.
Bażant - częsty gość na działkach.
Na horyzoncie ulica Krakowska i kościół p.w. św. Andrzeja Boboli.
Popołudniu chyba będzie burza...

środa, 26 maja 2010

Widok z Połoniny Caryńskiej w stronę Ukrainy

Dziś przedstawiam jedną z moich archiwalnych fotografii - wykonaną w 2004 roku "zenitem" - wtedy jeszcze nie miałam cyfrówki. To Bieszczady, a dokładnie widok z Połoniny Caryńskiej w stronę Bieszczad Wschodnich leżących już na terytorium Ukrainy. Na najdalszym planie, od lewej, widać kolejno masyw Pikuja, Borżawę (ledwo widoczny zarys na horyzoncie), Ostrą Horę i Połoninę Równą. Widoczność wówczas była niezła i przez lornetkę dało się dostrzec Gorgany.

niedziela, 23 maja 2010

Wielka woda

W moim regionie deszcze i powódź także dały się we znaki. Szczęśliwie nie byłam świadkiem żadnych katastrofalnych zdarzeń. Zrobiłam jedynie kilka zdjęć pokazujących wysoki stan wody w moich stronach. Wykonałam je we wtorek 18 maja, kiedy woda zdążyła już nieco opaść. Sytuacja najgorzej wyglądała w nocy z niedzieli na poniedziałek. Pierwsze zdjęcia przedstawiają rzekę Ropę w Gorlicach. Cztery ostatnie - rzeczkę Łubinkę na przedmieściach Nowego Sącza, w okolicy ulicy Lwowskiej, między Miasteczkiem Galicyjskim a Sądeckim Parkiem Etnograficznym. 








środa, 19 maja 2010

Metasekwoja chińska - żywa skamielina

Metasekwoja chińska (Metasequoia glyptostroboides) to jedyny występujący współcześnie gatunek rośliny z rodzaju metasekwoja, z rodziny cyprysowatych. Odkryto go dopiero na początku lat czterdziestych XX wieku w środkowych Chinach. Już kilka lat później nasiona i sadzonki sprowadzono do Polski.
Paradoksalnie, metasekwoje wcześniej były znane ze skamieniałości niż z natury. Pozostałe gatunki z tego rodzaju wymarły w trzeciorzędzie, zaś najczęstsze były w mezozoiku. W trzeciorzędzie występowały na terenach obecnej Polski.
Metasekwoja chińska, sadzona w Polsce w parkach i ogrodach, to piękne, okazałe drzewo mogące osiągać nawet ponad 40 metrów wysokości. Jego charakterystyczne cechy to miękka, łuszcząca się pasami kora oraz niekłujące, miłe w dotyku igły opadające na zimę.
Ten okaz metasekwoi sfotografowałam w Ogrodzie Botanicznym w Krakowie.

niedziela, 16 maja 2010

Stój, bo strzelam!

Podpatrzone na ulicy w Bardejovie.

sobota, 15 maja 2010

Przestrzeń

Okolice Spiskiej Nowej Wsi na Słowacji. W tle widoczna miejscowość Spiski Czwartek.

czwartek, 13 maja 2010

Sagowiec

Sagowiec w palmiarni Ogrodu Botanicznego w Krakowie.

środa, 12 maja 2010

Bazylika św. Trójcy w Krakowie

Wnętrze kościoła przy krakowskim klasztorze dominikanów. Kościół wybudowano w wieku XIII, przebudowano w XIV i XV, odbudowano po pożarze w II poł. XIX w.

niedziela, 9 maja 2010

Barszcz Sosnowskiego

Barszcz Sosnowskiego (Heracleum sosnowskyi) to pochodząca z Kaukazu roślina z rodziny selerowatych, gatunek obcy i inwazyjny we florze Polski. Została sprowadzona w latach pięćdziesiątych XX w. jako "dar" radzieckich uczonych, mając być paszą dla bydła. Szybko jednak wymknęła się spod kontroli i rozprzestrzeniła w niektórych regionach Polski. Obecnie występuje na całym niżu polskim. Spotkałam ją rosnącą dziko w granicach Krakowa (widziałam ją w Łuczanowicach na wschód od Nowej Huty) oraz wzdłuż drogi nr 4 między Bochnią a Krakowem, mniej więcej na wysokości wsi Łysokanie. Słyszałam, że rośnie w okolicach Krempnej w Beskidzie Niskim.
Kiedy spotka się taką roślinę w terenie, lepiej się do niej nie zbliżać. Zwłaszcza, gdy panuje pogoda parna i ciepła. Barszcz Sosnowskiego ma działanie toksyczne i alergizujące. Włoski na łodygach i liściach wydzielają parzącą substancję, działającą najsilniej w wysokiej temperaturze i przy dużej wilgotności powietrza. U ludzi wywołuje ona zapalenie skóry objawami przypominające oparzenie i wywołujące trudne do zagojenia rany. Bezpiecznie można dotknąć barszczu tylko w zimie, kiedy jest całkiem zasuszony. Jego potężne baldachy kwiatowe mogą być ciekawą ozdobą - dobrze prezentują się zawieszone na ścianie. Można je potraktować jako swoiste trofeum ;) Ale w cieplejszych porach roku najlepiej omijać tę roślinkę szerokim łukiem. Na szczęście nietrudno ją zauważyć, ponieważ może dorastać nawet do 4 m wysokości. Wielka i groźna niczym tryfidy z powieści Johna Wyndhama "Dzień tryfidów" - kto czytał, wie w czym rzecz ;) 
Zdjęcia wykonałam w 2006 i 2007 roku w Ogrodzie Botanicznym w Krakowie. Nie jestem do końca pewna, czy roślina widoczna na fotografiach to barszcz Sosnowskiego, czy podobny do niego gatunek - barszcz Mantegazziego (b. kaukaski, b. mantegazyjski). A w ogóle może być to jakiś podobny, lecz nie tak niebezpieczny gatunek - bo jakoś trudno mi uwierzyć, by parzący barszcz rósł sobie ot, tak, na trawniku, bez żadnego zabezpieczenia.

czwartek, 6 maja 2010

Beskidzki las jodłowy

Zdjęcia wykonałam w czerwcu 2007 roku w zachodniej części Pasma Magury Małastowskiej, między wsiami Bielanka i Leszczyny. 





poniedziałek, 3 maja 2010

Wesele dworskie w sądeckiem skansenie

W sobotę 1 maja miało miejsce otwarcie sezonu w Sądeckim Parku Etnograficznym i Miasteczku Galicyjskim. W związku z tym można było wziąć udział w imprezie muzealnej pt. "Wesele dworskie", poświęconej dziewiętnastowiecznej kulturze szlacheckiej. Najważniejszym punktem programu była inscenizacja ziemiańskiego wesela w wykonaniu Teatru Gry i Ludzie z Katowic.Scenerię przedstawienia stanowił przede wszystkim siedemnastowieczny drewniany dwór pochodzący z Rdzawy koło Bochni.