niedziela, 9 maja 2010

Barszcz Sosnowskiego

Barszcz Sosnowskiego (Heracleum sosnowskyi) to pochodząca z Kaukazu roślina z rodziny selerowatych, gatunek obcy i inwazyjny we florze Polski. Została sprowadzona w latach pięćdziesiątych XX w. jako "dar" radzieckich uczonych, mając być paszą dla bydła. Szybko jednak wymknęła się spod kontroli i rozprzestrzeniła w niektórych regionach Polski. Obecnie występuje na całym niżu polskim. Spotkałam ją rosnącą dziko w granicach Krakowa (widziałam ją w Łuczanowicach na wschód od Nowej Huty) oraz wzdłuż drogi nr 4 między Bochnią a Krakowem, mniej więcej na wysokości wsi Łysokanie. Słyszałam, że rośnie w okolicach Krempnej w Beskidzie Niskim.
Kiedy spotka się taką roślinę w terenie, lepiej się do niej nie zbliżać. Zwłaszcza, gdy panuje pogoda parna i ciepła. Barszcz Sosnowskiego ma działanie toksyczne i alergizujące. Włoski na łodygach i liściach wydzielają parzącą substancję, działającą najsilniej w wysokiej temperaturze i przy dużej wilgotności powietrza. U ludzi wywołuje ona zapalenie skóry objawami przypominające oparzenie i wywołujące trudne do zagojenia rany. Bezpiecznie można dotknąć barszczu tylko w zimie, kiedy jest całkiem zasuszony. Jego potężne baldachy kwiatowe mogą być ciekawą ozdobą - dobrze prezentują się zawieszone na ścianie. Można je potraktować jako swoiste trofeum ;) Ale w cieplejszych porach roku najlepiej omijać tę roślinkę szerokim łukiem. Na szczęście nietrudno ją zauważyć, ponieważ może dorastać nawet do 4 m wysokości. Wielka i groźna niczym tryfidy z powieści Johna Wyndhama "Dzień tryfidów" - kto czytał, wie w czym rzecz ;) 
Zdjęcia wykonałam w 2006 i 2007 roku w Ogrodzie Botanicznym w Krakowie. Nie jestem do końca pewna, czy roślina widoczna na fotografiach to barszcz Sosnowskiego, czy podobny do niego gatunek - barszcz Mantegazziego (b. kaukaski, b. mantegazyjski). A w ogóle może być to jakiś podobny, lecz nie tak niebezpieczny gatunek - bo jakoś trudno mi uwierzyć, by parzący barszcz rósł sobie ot, tak, na trawniku, bez żadnego zabezpieczenia.

1 komentarz:

  1. Widzę, ze pokazałaś polskie "tryfidy". Warto wspomnieć jakie rozmiary one osiągają!Wzrostu człowieka dorosłego! Co prawda nie chodzą jak odpowiedniki ksiażkowe i same nie atakują człowieka!:)

    OdpowiedzUsuń